Maciej Szymczak „Sinobrody i inne opowiadania”

Piękno i okrucieństwo na papierze.

Zbiór opowiadań Macieja Szymczaka składa się z jedenastu tekstów. Jak to bywa w przypadku tego typu publikacji, jedne teksty są bardzo dobre („Sinobrody” to jedno z najlepszych opowiadań jakie czytałem w tym roku), inne zaś nieco słabsze. Na pewno w zbiorze nie ma opowiadania, przy którym czytelnik czułby się sfrustrowany, zawiedziony, a nawet wściekły – Szymczak szanuje czas swoich czytelników.

Jak mówi nagłówek, „Sinobrody i inne opowiadania” to zbiór, który jest jednocześnie piękny i stonowany, jak i również ordynarny i przerażający. Według mnie autor doskonale zachował proporcje ekstremy i literackiego spokoju. Część opowiadań utrzymana jest w dawnym klimacie, czuć nawiązania do nurtu weird fiction i nie ukrywam, że ta część zbioru wbiła mnie w fotel. Pokrótce przedstawię każde z opowiadań.

„Sinobrody”

„Sinobrody” jest najmocniejszym opowiadaniem, w którym Szymczak porusza mnóstwo tematów tabu. Mamy obraz bezlitosnego brodacza, który ma na rękach krew wielu niewinnych i bezbronnych osób. Opowieść jest częściowo oparta na faktach historycznych, a klimat i język, w jakim jest utrzymana, zabierają nas w podróż do dawnych, przerażających czasów.

„Biblia diabła”, „Vaticanus”

Oba opowiadania wrzuciłem do jednego worka z racji tego, że skupiają się na ukazaniu hipokryzji kościoła oraz stanowczego skrytykowania jej. W obu opowiadaniach czystość kłóci się z ludzkimi skłonnościami cielesnymi, chciwością oraz nieposzanowaniem wartości, które rzekomo wyznają duchowni. Oba opowiadania mają również pierwiastek dydaktyczny – ukazują, że złe postępowanie może doprowadzić do ogromnej tragedii. Oba teksty niesamowicie wciągają i jakbym miał wskazać ich wady, to są zdecydowanie za krótkie.

„Pajęczyna”

„Pajęczyna” jest surrealistycznym opowiadaniem, ze słowiańskimi motywami, w którym przez cały czas odczuwamy nutę tajemnicy. Tekst oferuje nam mnóstwo napięcia, a okrutny, wręcz bezlitosny koniec sprawia, że opowiadanie na długo zostaje w pamięci.

fot. własna

„Hotel Navia”

„Hotel Nawia” to opowiadanie, które jak dla mnie jest na drugim miejscu, zaraz po „Sinobrodym”. Jak sama nazwa wskazuje, w opowiadaniu jest wiele nawiązań do mitologii słowiańskiej. Mogłoby się wydawać, że tekst ma dość prostą fabułę, która nas nie zaskoczy, lecz wszystko rekompensuje apatyczny klimat i szaleństwo, w jakie popada główny bohater. Istna czarna perła.

„Piramida”

Maciej Szymczak postanowił sięgnąć również do mitologii Majów, czego owocem jest kolejne opowiadanie zbioru – „Piramida”. Tutaj również mamy styczność z niesamowitym nastrojem, tajemnicą, a zwieńczeniem tego wszystkiego jest solidne, apokaliptyczne zakończenie.

„Przymierze”

Nie samą mitologią Szymczak żyje!

„Przymierze” jest tekstem, którego źródeł możemy doszukiwać się w… Biblii. Tu autor postanowił przedstawić opowieść o biblijnym Abrahamie, lecz zrobił to w zupełnie inny sposób, niż moglibyśmy przypuszczać.

„Dłużnik”

„Dłużnik” bardzo mnie zaskoczył. Tu mamy styczność z czasami współczesnymi oraz problemami, które na co dzień spotykają wielu ludzi. Długi, problemy, rozstania – to wszystko może spotkać każdego z nas, stąd nawiązanie do dnia codziennego jest bardzo ciekawym akcentem w zbiorze.

„Katharsis”

Kolejne opowiadanie, „Katharsis”, to coś na kształt literatury grozy, połączonej z wątkiem romantycznym. W opowiadaniu wyraźnie zaznaczony jest dramatyzm, lecz nie brakuje pozytywnego zakończenia, które miło zaskakuje. Cały wydźwięk opowiadania nawiązuje do black metalu – niemal słychać scream i czuć norweskie chłody.

„Walkiria”

„Walkiria” opowiada o okrucieństwie i przemocy. Pojawia się motyw zemsty, a także przerastająca człowieka potrzeba dokonania jakiejś zmiany. Przez znaczną część opowiadania groza jest gdzieś na szarym końcu, ale to nie sprawia, że opowiadanie jest złe. Gorąco namawiam do przeczytania „Walkirii” do końca – nie zawiedziecie się.

„Słoneczny wojownik”

Słoneczny wojownik jest opowiadaniem filozoficznym. Dla mnie to opowiadanie nie jest zbyt mocne, ale osoby lubujące się w rozprawianiu o życiu doczesnym, znajdą tu coś dla siebie

Podsumowując:

„Sinobrody i inne opowiadania” to zbiór dobry i mógłby być znacznie grubszy. Całość przeczytałem w kilka godzin i po odłożeniu lektury czułem niedosyt. Z całą odpowiedzialnością polecam, choć należy pamiętać, że teksty poruszają tematy tabu i należy mieć do nich odpowiednie podejście.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s